O tym, jak blaszki obaliły monopol

„Paczka czeka już w Paczkomacie…” – SMS tej treści zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Po pierwsze, jestem informowana o dostarczeniu przesyłki pod wskazany przeze mnie adres i wiem, że już na mnie czeka. Po drugie, to ja zdecyduję, kiedy ją odbiorę. I po trzecie, nie będę musiała czekać w gigantycznej kolejce na odbiór upragnionej przesyłki – to sprawia, że uśmiech się poszerza. Tak. Każdy, kto choć raz tego doświadczył, wie, co mam na myśli.

To, że dziś mogę podwójnie cieszyć się z odbioru moich przesyłek, jest zasługą pasji i determinacji twórców usługi Paczkomaty InPost, którzy swoją działalność budują w oparciu o nowe technologie oraz innowacje, dzięki czemu w ciągu kilku lat stali się istotnym graczem na polskim ryku, a także mogą pochwalić się obecnością na rynkach zagranicznych. Jak to się stało?

Śledzimy trendy

Koniec lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku to w Polsce czas intensywnej ekspansji międzynarodowych sieci sprzedaży wielkopowierzchniowej, które w komunikacji ze swoimi klientami stosują druki bezadresowe. Zakładano, że liczba super- i hipermarketów będzie systematycznie rosnąć. W tym czasie głównym graczem w kolportażu ulotek była Poczta Polska. Jednak w 1999 roku powstał Integer.pl i zmienił oblicze rynku.

– Mając na uwadze dynamiczny rozwój rynku sprzedaży wielkopowierzchniowej, zdecydowaliśmy, że to idealny moment na rozpoczęcie biznesu. Po kilku latach działalności Integer.pl posiadał ogólnopolski zasięg i obsługiwał większość z najważniejszych sieci super- i hipermarketów – mówi Rafał Brzoska, prezes zarządu Grupy Kapitałowej Integer.pl.

– Zauważyliśmy jednak, że branża nie rozwija się już tak szybko. Powstały kolejne sklepy wielkopowierzchniowe, rynek się nasycił, a liczba klientów pozostała taka sama – dodaje Tomasz Wnuk, dyrektor sprzedaży Grupy Kapitałowej Integer.pl. – Musieliśmy zrobić krok naprzód, dlatego zdecydowaliśmy się na konkurowanie w obszarze biznesowym dostępnym dotychczas wyłącznie dla Poczty Polskiej.

Wejdź na rynek jako pierwszy

InPost to pierwszy gracz, który namieszał zmonopolizowanym rynku usług pocztowych. Firma została założona przez Integer w 2006 roku. Zgodnie z obowiązującymi w tym czasie przepisami prawa pocztowego przesyłki do 50 gramów wyłącznie  dla  Poczty Polskiej. Warto zaznaczyć, że przesyłki o tej wadze stanowiły ponad 90 proc. wszystkich funkcjonujących wówczas w obrocie.

– Monopolizacja rynku oznaczała między innymi ograniczenia w dostarczaniu listów o wadze do 50 gramów. Spełnienie tych warunków było możliwe jedynie przy cenie 2,5-krotnie wyższej od ceny Poczty Polskiej – przypomina Rafał Brzoska. – Udało nam się jednak ominąć tę przeszkodę i zaproponować klientom ceny niższe od tych oferowanych przez narodowego operatora.

– Postawiliśmy na ułatwienia, które pozwoliły przekroczyć magiczne 50 gramów. Oczywiście przetestowaliśmy wiele różnych koncepcji. Na początku była to dołączana do przesyłek blaszka. Pojawiał się także pomysł zastosowania woreczków z piaskiem – bardziej ekologicznych i tańszych. Niestety nie sprawdził się on ze względu na ówczesne historie z wąglikiem – wspomina Tomasz Wnuk. – Ostatecznie blaszki wymieniliśmy na notesiki.

InPost zaskoczył konkurencję. Poza dotychczas znanym zakresem usług pocztowych w korzystniejszej cenie zaoferował nowość w postaci możliwości śledzenia przesyłek. Miało to znaczący wpływ na zbudowanie zaufania wśród konsumentów. Klient otrzymał po pierwsze możliwość śledzenia tras pokonywanych przez doręczycieli. Wykorzystano tu monitoring sygnału GPS nadawanego przez urządzenia umieszczone w torbach listonoszy. Po drugie, możliwość śledzenia przesyłek poleconych. Dzięki indywidualnemu numerowi nadawanemu przesyłce nadawca może śledzić jej status – wszystko drogą online za pośrednictwem strony InPost.pl. Inwestycja w innowacje sprawiła, że w ciągu kilku lat InPost stał się największym niezależnym operatorem pocztowym, przejmując 16 proc. udziału w rynku (dane na koniec 2012 roku). Firma postanowiła nadal inwestować.

Kolejki doprowadziły nas do pasji

– Analizy oraz prognozy dla tradycyjnego rynku przesyłek pocztowych nie są optymistyczne. Poszukując nowych obszarów inwestycji, postanowiliśmy wejść w branżę e-commerce – mówi Tomasz Wnuk. – Gdy InPost wkraczał na rynek przesyłek, swoje usługi oferowali już na nim gracze o ugruntowanej pozycji, w tym międzynarodowe firmy kurierskie. Wejście z identyczną ofertą wiązałoby się z koniecznością rozpoczęcia działalności na co najmniej takim samym poziomie jakości oraz najpewniej konkurowanie ceną. Z pewnością nie byłaby to dobra strategia – wspomina Tomasz Wnuk. – Naszą przewagą było to, że jako pierwsi poznaliśmy oczekiwania klientów, którzy dokonują zakupów przez Internet – przede wszystkim cenią sobie wygodę, czas i oszczędność. Tak narodziła się idea Paczkomatów InPost.

Paczkomaty InPost to system skrytek pocztowych, które umożliwiają całodobowy odbiór i nadawanie paczek w dogodnym miejscu i lokalizacji. Do końca 2013 roku będzie ich blisko 1100 na terenie całej Polski. Znaleźć je można przy sieciowych stacjach benzynowych czy hiper- i supermarketach. To wszechstronne rozwiązanie poza odbiorem i nadawaniem przesyłek umożliwia także realizację zwrotów.

– Po kontakcie z call center producenta np. smartfona i zgłoszeniu usterki otrzymujemy kod zwrotu. Nie musimy czekać na odbiór urządzenia, czy umawiać się z serwisantem. Przy użyciu otrzymanego kodu umieszczamy telefon w dowolnym Paczkomacie InPost – instruuje Tomasz Wnuk. – W ten sam sposób odbieramy naprawione urządzenie już następnego dnia, pod warunkiem że naprawa nie jest skomplikowana. Możliwy jest także odbiór telefonu zastępczego – jeżeli wynika tak z warunków umowy z producentem.

Paczkomaty InPost konsekwentnie podbijają polski i zagraniczny rynek usług pocztowo-kurierskich. Świadczą o tym opinie zadowolonych klientów, ale także liczne nagrody: zwycięstwo w międzynarodowym konkursie World Mail Awards w latach 2010 i 2011 oraz 2013, wyróżnienie w konkursie Superbrands Created in Poland, pierwsze miejsce w konkursie Ekomersy 2012 w kategorii Operator Logistyczny Roku, najlepiej zaprojektowana usługa – zwycięstwo w konkursie Dobry Wzór 2012.

„Już nie czekam na gościa z paczką, odbieram sam, kiedy mi wygodnie.”

„Siedziałam u fryzjera, kiedy dostałam SMS-a z kodem odbioru paczki z Paczkomatu InPost. Przesłałam mężowi i za chwilę paczka była w domu.”

Źródło: Wypowiedzi pochodzą z e-maili otrzymanych przez Biura Obsługi Klienta InPost oraz z profilu Paczkomaty InPost na portalu Facebook.

Paczkomaty  InPost  podbijają  także  zagraniczne rynki. Obecne są już w 14 krajach, m.in. w Estonii, Wielkiej Brytanii, Rosji, Chile, Irlandii, Australii czy na Słowacji i na Ukrainie. InPost planuje zwiększenie udziału na rynkach zagranicznych. W tym celu nawiązał współpracę z funduszami inwestycyjnymi. Pięcioletni projekt z Pine Bridge Inwesments zakłada uruchomienie w Europie 16 tysięcy Paczkomatów InPost w ciągu 4 najbliższych lat.

– Amazon stawia w Wielkiej Brytanii swoje paczkomaty, Google inwestuje w firmę produkującą paczkomaty w Kanadzie. Paczkomaty InPost osiągnęły w Polsce ogromny sukces – czas więc, by udowodnić swoją innowacyjność także za granicą, walcząc o rynek z największymi – analizuje Tomasz Wnuk. – Nic tak nie wzmacnia i motywuje jak silna konkurencja. Żeby jej sprostać, nie zatrzymujemy się!

– Cały czas ulepszamy nasze urządzenia. Pracujemy nad tym, aby oferowane przez nas rozwiązania zdobywały coraz większą liczbę zwolenników i były zawsze o krok przed konkurencją. Wprowadzamy nowe, ulepszone wersje urządzeń: Paczkomat Modułowy – posiadający wielkość i liczbę skrytek dostosowaną do potrzeb lokalizacji, czy Paczkomat NEXT – cechujący się wyższą wytrzymałością, lepszą efektywnością i dostarczający dodatkowe funkcje obsługi, np. poprzez możliwość sterowania głosowego – zaznacza Rafał Brzoska.

Skupiamy się na biznesie

– Zarówno w naszych codziennych działaniach, jak też podczas spotkań managmentu skupiamy się przede wszystkim na biznesie, na jakie rynki wejść i co zrobić, aby nadal się rozwijać. Dzięki zastosowaniu oprogramowania firmy Comarch nie musimy myśleć o całym back-office – krótko mówiąc: tam po prostu wszystko się dzieje – mówi Tomasz Wnuk.

Firma Integer.pl już na początku swojej działalności wybrała do obsługi rozwiązanie krakowskiego producenta – Comarch ERP Klasyka, program finansowo-księgowy. Wraz z rozwojem przedsiębiorstwa zwiększyły się także wymagania stawiane oprogramowaniu usprawniającemu jego obsługę. W walce z konkurencją konieczne są nieograniczony dostęp do danych oraz szybka możliwość ich analizy. Wybór padł na Comarch ERP Optima w modelu usługowym.

– Rozwiązania w chmurze dają wielkie możliwości i są bardzo elastyczne w wykorzystaniu. Wybór takiego modelu pracy nie wymagał od nas inwestycji w wymianę sprzętu – wspomina Rafał Brzoska. – Dalszy rozwój firmy i większe wymagania były impulsem do kolejnej zmiany. Analizowaliśmy różne rozwiązania, jednak po przedstawieniu nam zalet systemu klasy ERP – Comarch ERP XL wybór był oczywisty.

– Dobry dostawca to taki, o którym jest w firmie cicho. Taki, który dostarczył rozwiązanie i ono po prostu działa i pozwala skupić się na biznesie. Takim dostawcą dla nas na pewno jest Comarch – dodaje Tomasz Wnuk.

Dostrzegaj potrzeby rynkowe

Na świecie zmniejsza się liczba urzędów pocztowych. W Polsce aktualnie planowane jest zamknięcie 1500 urzędów. Odpowiada to tendencjom panującym na dojrzałych rynkach Unii Europejskiej. – Nasza odpowiedź? W pełni zautomatyzowany punkt pocztowo-finansowy – mówi Rafał Brzoska. – Terminal pocztowy z możliwością realizacji wszystkich funkcji pocztowych, jak nadawanie i odbieranie paczek, wydawanie listów rejestrowanych, oraz funkcji finansowych, takich jak wpłaty, wypłaty, płacenie rachunków, transfery pieniężne. A to wszystko bez kolejek, bez kosztów utrzymania placówki, bez żadnych problemów.

Nic, tylko pozostaje czekać i oczywiście życzyć dalszych sukcesów. Tymczasem biegnę po moją przesyłkę, która już na mnie czeka w Paczkomacie InPost tuż za rogiem.

Autor: Agnieszka Kozłowska, analityk Comarch

Artykuł pochodzi z magazynu Nowoczesne Zarządzanie nr 2/2013.