Na czym polega współczesna teleopieka nad osobami starszymi? Jakie rozwiązania są realnie stosowane?

Wspólną cechą wszystkich urządzeń i firm świadczących tego rodzaju usługi jest zapewnienie całodobowego monitoringu, który jest podstawą współczesnej teleopieki senioralnej. Badania najważniejszych parametrów życiowych mogą być wykonywane przez samego pacjenta, jego opiekuna lub personel medyczny. Dane przesyłane są w czasie rzeczywistym do różnego rodzaju platform analizujących parametry, które są z kolei obsługiwane przez ratowników medycznych (np. w centrach telemonitoringu) lub przez przeszkolonych pracowników np. domów opieki. Najchętniej wybieranymi rozwiązaniami są przede wszystkim bransoletki życia, czyli opaski monitorujące tętno i umożliwiające dwukierunkową komunikację głosową z operatorem centrum telemedycznego. Nie są to oczywiście jedyne rozwiązania. Na rynku istnieją również zestawy do telemonitoringu lub telerehabilitacji kardiologicznej, pulmonologicznej, diabetologicznej, a także urządzenia monitorujące aktywność w środowisku domowym – tzw. bezpieczny dom. Są to czujniki ruchu, detektory tlenku węgla lub gazów palnych. Nowoczesne technologie informatyczne umożliwiają także konsultacje stanu zdrowia seniorów z lekarzem prowadzącym lub specjalistą. Na podstawie przesłanych wyników lekarz może skonsultować się z pacjentem zdalnie, zarządzić wizytę domową lub wezwać pogotowie ratunkowe.

Czy Polacy są świadomi istnienia teleopieki senioralnej? Jakie jest ich nastawienie do takich usług?

W okresie pandemii koronawirusa telemedycyna w Polsce bardzo zyskała na popularności, również wśród seniorów. Nie oznacza to jednak, że możemy mówić już o powszechności tego rodzaju rozwiązań. Od kilku lat gminy, ośrodki poza- i samorządowe organizują specjalne programy operacyjne, czy pilotaże na postawie bransoletek życia. W ten sposób, lokalnie promowana jest teleopieka senioralna, dając widoczny wzrost zainteresowania mieszkańców w trakcie kolejnych edycji. Podmioty te również powracają do nas z zapytaniami o rozszerzenie ilości podopiecznych lub przedłużanie kontraktów. Obserwujemy także wzrostową tendencję wzrostu zainteresowania ze strony władz większych miast nad sprawami seniorów. Telemedycyna jest coraz częściej uwzględniana w budżetach, dając bardzo dobry przykład na skalę ogólnopolską. Seniorzy coraz chętniej sięgają po teleopiekę, zwłaszcza gdy dowiadują się, że bransoletka naprawdę uratowała życie niejednemu podopiecznemu, o czym często informują nie tylko lokalne media. Pomimo faktu, że mają do czynienia z nieznaną dotąd technologią, szybko przekonują się do niej. Bezcenna gwarancja bezpieczeństwa w sytuacjach lękowych niweluje pierwsze wątpliwości, nawet osób w podeszłym wieku.

Jak wygląda jakość i zaawansowanie teleopieki senioralnej w Polsce na tle reszty Europy?

Ilość wdrożeń i programów obejmujących bransoletki życia jest w Polsce na dobrym poziomie. Jeśli mówimy o innego rodzaju urządzeniach, to w porównaniu do krajów Europy zachodniej, polski rynek teleopieki senioralnej nie jest aż tak rozwinięty. Doskonałym porównaniem są Włochy, gdzie Comarch już od czterech lat z powodzeniem współpracuje ze klinikami kardiologicznymi, pulmonologicznymi, ale również z siecią domów opieki. Razem oferujemy unikalne świadczenia zdalnego monitoringu pacjentów m.in. z przewlekłymi chorobami płuc i schorzeniami nerwowo-mięśniowymi. Monitorowane parametry życiowe obejmują saturację, poziom glukozy we krwi, ciśnienie tętnicze i czynność mięśnia sercowego. Kolejnym przykładem jest Francja, gdzie personel medyczny z pomocą mobilnego punktu diagnostycznego jest w stanie jednego dnia zbadać wielu podopiecznych zlokalizowanych w różnych miejscach - bez narażania seniorów na transport, czy stacjonarne wizyty. Z powodów prawnych, ale też finansowych, tak kompleksowe rozwiązania w warunkach polskich dopiero nabierają tempa. Jednakże jesteśmy pewni, że w bardzo niedalekiej przyszłości będziemy mogli pochwalić się tego rodzaju współpracami.

Czy na rynku teleopieki nad seniorami/telemedycyny istnieje dziś duża konkurencja? Zwłaszcza w Polsce? Czym konkurują firmy, czym się wyróżniają?

Firmy działające na polskim, ale też zagranicznym rynku zajmują się każdą dziedziną medycyny, w której możliwe jest zdalne świadczenie usług. Z roku na rok zwiększa się również ilość startupów działających w obszarze medtech. W dużym stopniu te firmy skupiają się na produkcji sprzętu, technologii, czy algorytmów, a nie na samym świadczeniu usług. Często są to unikalne technologie zdobywające światowe rynki, ale są tylko częścią kompleksowego systemu. W Polsce do zeszłego roku, było niewiele firm świadczących telekonsultacje. Pandemia koronawirusa szybko nadała rynkowi nowy wymiar - przybyło wiele podmiotów medycznych oferujących konsultacje wideo czy rozmowy ze specjalistami. Na ten moment trudno już znaleźć placówkę, która nie ma telekonsultacji w swojej ofercie. Jeśli chodzi o urządzenia, oprócz Comarchu, istnieje kilka rodzimych firm oferujących zestawy urządzeń pomiarowych, bransoletki, czy holtery. Głównym przedmiotem konkurencji jest w tym przypadku cena, ale również niezawodność techniczna oferowanych rozwiązań. Na uwagę zasługuje również fakt, że w ostatnim czasie, na polskim rynku telemedycznym, znaczącą rolę zaczęły grać firmy ubezpieczeniowe. Oferują one polisy z pakietem telemedycznym – w tym między innymi z bransoletkami życia. Tutaj konkurencja dopiero się tworzy, ale patrząc na ilość zainteresowanych podmiotów, będzie ona spora.

Czy teleopieka nad seniorami może zastąpić tradycyjną opiekę? Kiedy warto z niej korzystać, kiedy sprawdza się najlepiej?

Telemedycyna nigdy w 100 procentach nie zastąpi tradycyjnych metod opieki nad osobami starszymi. Potencjał technologii jest bardzo duży, ale nie wszystkie badania realizowane w sposób fizykalny będą mogły zostać zastąpione badaniami telemedycznymi. Teleopieka poszerza i wspiera możliwości działań zarówno lekarzy, jak i rodzin opiekujących się swoimi seniorami. Nie wszystkie wizyty stacjonarne muszą odbywać się tradycyjną drogą. Konsultacje wyników, zalecenia czy przedłużanie recept na stałe leki w wielu przypadkach odbywają się w formie teleporad, co przyczynia się do znacznego zmniejszenia kolejek oczekujących. Jeśli chodzi o urządzenia monitorujące to umożliwiają one wielu rodzinom odciążenie od całodobowej kontroli bliskich, zmniejszają ilość zmartwień. Dzięki np. bransoletkom opiekunowie wiedzą, że seniorzy dostaną natychmiastową pomoc, niezależnie od tego czy w danym momencie będą „pod okiem” rodziny. Dla samotnych seniorów telemedycyna to gwarancja bezpieczeństwa i droga, która zapobiega odizolowaniu od lokalnej społeczności. W wielu przypadkach używanie urządzeń monitorujących opóźnia w czasie lub niweluje konieczność umieszczenia pacjentów w domach opieki. Pacjenci im dłużej są w stanie sami funkcjonować w warunkach domowych, tych które znają najlepiej, tym lepsza jest ich kondycja psychiczna, jakże istotna w procesie leczenia.

Jak widzi Pani rozwój teleopieki nad seniorami w najbliższych latach? Nad jakimi rozwiązaniami trwają już prace?

Teleopieka senioralna, tak jak pozostałe odgałęzienia medycyny, rozwija się w bardzo szybkim tempie. Ilość lokalnych, publicznych projektów jest większa z roku na rok. Pozwala nam to przypuszczać, że bransoletki życia staną się bardzo popularnym produktem w nadchodzących latach. Zarówno bransoletki, jak i systemy analizujące dane są cały czas doskonalone pod względem technicznym, ale też estetycznym. W Comarch pracujemy również nad systemami typu bezpieczny dom, w których będzie znajdowała się skonfigurowana kombinacja różnego rodzaju czujników aktywności seniorów. Szacujemy także, że w prywatnych gospodarstwach domowych kilkukrotnie zwiększy się ilość urządzeń pozwalających na zdalne przesyłanie wyników (ciśnieniomierz, gleukometr, pulsoksymetr itp.). Niestety wciąż brakuje stałych i dziennych domów pobytu i część seniorów pozostaje bez stałej opieki. Potrzeba ogromnych środków finansowych, ale też czasu, żeby ta sytuacja uległa zmianie. W Polsce budowane są tego rodzaju ośrodki z doskonałym zapleczem medyczno-technologicznym i również w takich projektach bierzemy udział.

Jakie są koszty teleopieki nad seniorami - z perspektywy pacjenta oraz placówki świadczącej takie usług? Czy każdy może sobie na to pozwolić?

Dla pacjenta koszty teleopieki nie są wysokie, są znacznie tańsze niż korzystanie z prywatnych usług opiekuńczych, które na dodatek nie są całodobowe. W dużym procencie realizowanych projektów, gdy bransoletki są finansowane przez np. gminy – pacjenci dostają teleopiekę za darmo. Z perspektywy placówek koszty są znacznie większe. Jeśli to placówka nie posiadająca infrastruktury technicznej, czyli taka która nie realizowała wcześniej żadnego monitoringu telemedycznego – koszty inwestycji są duże. Znacznie mniejszy jest koszt, gdy mówimy tylko o dołączeniu nowego rodzaju urządzeń monitorujących, lub zainstalowaniu systemu do wideokonsultacji. Do tego dochodzą także koszty obsługi, czyli zatrudnienia dedykowanych pracowników np. ratowników medycznych. W obu przypadkach placówki mogą liczyć na różnego rodzaju dofinansowania, w tym na środki z Unii Europejskiej, której jednym z priorytetów jest inwestycja w e-zdrowie.


Kto musi być po drugiej stronie? Mam na myśli: kto obsługuje systemy teleopieki - lekarze? Przeszkoleni technicy? Opiekunowie? Czy teleopieka nad seniorami tworzy miejsca pracy, a jeśli tak - dla kogo?

Na przykładzie naszego centrum telemonitoringu imed24, mogę powiedzieć, że operatorami systemu są to ratownicy medyczni. Nie jest to jednak reguła. Zazwyczaj jest to różnego rodzaju personel medyczny, który przeszedł odpowiednie szkolenia. Zgadza się, inwestycje w tworzenie lokalnych centrum monitoringu tworzą nowe miejsca pracy. Przypomnę, że jest to monitoring świadczony całodobowo, więc potrzeba kilku osób w systemie zmianowym. Opiekunowie np. członkowie rodzin również mogą mieć dostęp do parametrów, które analizują urządzenia - wyświetlane są one np. w aplikacji mobilnej na koncie opiekuna. Możliwe jest także wysyłanie alertów o czynnościach fizycznych np. pacjent wstał z łóżka, wyszedł z domu itp.

Czy granice krajów stanowią barierę w przypadku takiej opieki? Czy firma z Polski może oferować opiekę dla pacjentów z Niemiec? Czy taka współpraca już istnieje?

Jest to kwestia indywidualna, zależna od wymogów danego kraju. Nie chodzi tylko o barierę językową. W większości państw serwery, na których oparty jest system telemedyczny i przesyłanie danych, nie mogą być zlokalizowane poza granicami. Tak jest np. w przypadku Niemiec. Trzeba również zintegrować możliwość wysłania pogotowia, która dla operatorów znajdujących się za granicą nie jest natychmiastowa. Dlatego w takich przypadkach lepiej sprawdzają się lokalne centra monitoringu stawiane przez polskie firmy. Taką współpracę Comarch podjął w 2018 roku w klinice w Kulmbach, gdzie powstało centrum telemedyczne dla pacjentów kardiologicznych. Dzięki zaszyfrowanym aplikacjom i systemom, dane medyczne mogły być bezpiecznie wymieniane między różnymi oddziałami. Ponadto oprogramowanie wspierało personel medyczny w przeprowadzaniu zdefiniowanych procedur. W taki sposób działamy także Włoszech – jednostki medyczne świadczą usługi telemedyczne bazując na naszych systemach. Jeśli chodzi o telekonsultacje, to w tym przypadku położenie geograficzne lekarza i odbiorcy nie ma znaczenia.

Julia Żebrowska, konsultant ds. rozwiązań biznesowych w Comarch Healthcare

Skontaktuj się z ekspertem Comarch Healthcare


Zachęcamy do kontaktu w celu szczegółowego omówienia interesujących Państwa produktów i usług dla sektora medycznego.



Przejdź do formularza